Zimowa Różyczka – moja druga Tilda

Dziś krótki wpis z kolejną Tildą spod mojej maszyny. Lala powstała dla mojej najstarszej córki (6 lat) na prezent Gwiazdkowy. Bardzo spodobała się jej moja pierwsza Tilda i chciała mieć własną. Wzór na lalkę zaczerpnęłam z Internetu, ale cały strój to już moja własna aranżacja i koncepcja. Ponieważ jest dla 6-letniej dziewczynki to każdą część garderoby oraz skrzydełka można zdjąć. Najbardziej namęczyłam się ze sweterkiem i skarpetami, gdyż były robione na drutach, „na oko”. Jeszcze wtedy nie miałam oryginalnego wzoru. Na szczęście i dla mnie Mikołaj okazał się hojny i dostałam „Winter Delights” autorstwa Tone Finanger. Będę mogła szyć kolejne lale – to jedno z moich szyciowych postanowień noworocznych – 12 Tild w 12 miesięcy 😀

Już niedługo zacznie się sezon na jagodzianki

Post od 2 dni czekał w wersji na brudno na dokończenie. Tak to czasami bywa jak się jest matką 3 dzieci.

Już niedługo zacznie się sezon na jagodzianki, ale mnie naszła ochota na jagodzianki już teraz. Właściwie to chodziła za mną przez kilka dni, aż w końcu mnie dopadła. Postanowiłam więc wykorzystać zeszłoroczne zachomikowane zapasy i w niedzielę upiekłam 10 bułeczek z frużeliną jagodową, licząc na to, że będą jeszcze na poniedziałkowe śniadanie. Przeliczyłam się – nasza czwórka zjadła wszystkie jak tylko wystygły na tyle, że nie parzyły. Na ciasto drożdżowe wykorzystałam sprawdzony już przepis na bułeczki śniadaniowe, który kiedyś znalazłam w książce z przepisami do Speed Cooke’a (taki polski odpowiednik Thermomixa – o połowę tańszy) i zmodyfikowałam zgodnie ze swoimi doświadczeniami odnośnie ciasta drożdżowego. Przepis podam w wersji na Speed Cooke’a właśnie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobić go metodą tradycyjną.

Składniki na ciasto:

  • 600 g mąki
  • 50 g drożdży (pół kostki)
  • 100 g cukru (ok. pół szklanki)
  • cukier waniliowy (ja daję tylko taki swojej roboty)
  • 2 żółtka
  • szklanka mleka
  • 70 g masła (ok. 1/3 kostki)
  • szczypta soli

IMG_8917

Wykonanie:

Masło rozpuszczam w rondelku – dobrze jest je mieszać, żeby się nie przypaliło. Do naczynia miksującego włożyć drożdże, cukier, cukier waniliowy, żółtka i trochę mleka, wymieszać na obrotach 3 i w temperaturze 50 stopni (jak robimy metodą tradycyjną to po wymieszaniu trzeba dać czas zaczynowi aby urósł trochę). Dodajemy pozostałe składniki i mieszamy na obrotach 10C przez 2,5 minuty (lub wyrabiamy ręcznie). Pod koniec mieszania (lub w trakcie wyrabiania) stopniowo dodajemy rozpuszczone masło (ważne aby nie było zbyt gorące). Gotowe ciasto zostawiamy do wyrośnięcia. Formujemy bułeczki i nadziewamy (można oczywiście zrobić je bez nadzienia – też są rewelacyjne). Moje tym razem popękały, ale w smaku im to nie przeszkadzało – wręcz przeciwnie. Jako nadzienie polecam domowy dżem lub frużelinę.swoją jagodową robiłam wg tego przepisu w zeszłym roku. Polecam zrobić ją w sezonie z różnych owoców (u mnie w domu hitem jest malinowo-borówkowa z borówki amerykańskiej) – idealna jako nadzienie, do polania lodów (też na ciepło) lub do gofrów z bitą śmietaną. Wracając do bułeczek trzeba je piec w 180 stopniach przez ok. 20 minut.

IMG_8921

Tak pyszne, że Majka kazała sobie gorącą położyć na talerzyku i czekała aż wystygnie…A język i tak poparzyła próbując 😀

Dear Jane rząd B – cały (prawie)

Ostatnio pochłonęły mnie małe projekty i ciuszki dla moich dzieci – w końcu wstyd byłby gdyby mama umiejąca szyć (w miarę) nie szyła swoim dzieciom. Z tego powodu moja baby Jane powolutku się szyje. Stwierdziłam jednak, że nie ma pośpiechu – nie jestem typem zbyt cierpliwym i lubię widzieć efekty mojej pracy szybko, więc czas staram się dzielić pomiędzy projekty krótko i długoterminowe. Oto kolejny rząd – B prawie cały. Brakuje tylko bloku B11 bo mnie zdenerwował, popsuł się i postanowiłam zrobić do niego drugie podejście za jakiś czas – jak mi przejdzie złość 😀

IMG_8591

Znalazłam swój sposób na przyszywanie aplikacji. Ponieważ robię to maszynowo wymyśliłam sobie obszywanie ściegiem ozdobnym, takim obrębiającym – efekt mi się bardzo podoba, a ścieg ten maskuje niedociągnięcia (w przeciwieństwie do zwykłego prostego).

Mała modyfikacja planu

Mój noworoczny plan ambitnie zakładał, że będę szyła 20 bloków DJ miesięcznie. Plan był dobry (1 blok w każdy dzień roboczy), ale realizacja okazała się trudniejsza. Do tej pory najczęściej szyłam wieczorami, gdy mój S. usypiał już dzieci. Odkąd na świecie pojawił się mój najmłodszy Skarb stało się to niemożliwe – Skarb ma kolki i całe noce płacze – korzystam więc z tego, że i on usypia ok. 20 i spokojnie śpi do 24 i sama wtedy śpię. Od 24 do ok. 5:45 na zmianę karmię go i bujam żeby nie płakał, więc wykorzystuję chociaż ten czas snu do północy – podobno jest najzdrowszy 😀 Takie uroki macierzyństwa.

Modyfikacja mojego planu bierze poprawkę na różne nieprzewidziane sytuacje i zakłada szycie 1 rzędu (czyli 13 bloków) na miesiąc. Jest to bardziej realne, nie powoduje frustracji (bardzo denerwuję się, gdy nie mogę zrealizować założonego planu), ale niestety wydłuża finalizację DJ do 17 miesięcy. Może to i dobrze – w przerwach między dłubaniem tych malutkich bloków szyję różne obrazki ze skrawków. Ptaszka w klatce pokazywałam ostatnio, niedługo zaprezentuję kolejny, nad którym obecnie pracuję.

A oto 3 kolejne bloki. Rząd A udało mi się skończyć w lutym – zgodnie z nowym planem. Teraz jestem w połowie rzędu B, ale dziś pokażę tylko pierwszy blok, gdyż reszcie nie zdążyłam zrobić zdjęcia.

A12

A12

A13

A13

B1

B1

Drugie spotkanie z Dear Jane (DJ)

Pora na drugie spotkanie z moim projektem na 2015 rok. Kolejne bloki rzędu A – uszyte już 2 tygodnie temu, ale z uwagi na pobyt w szpitalu z moim najmłodszym Skarbem, wstawiam dopiero dziś. Szyję je na podstawie bloga http://thatquilt.blogspot.com/ z pewnymi własnymi modyfikacjami, dotyczącymi głównie aplikacji. Nie miałam do tej pory do czynienia z aplikacjami i ich ręczne naszywanie nienajlepiej mi wychodzi (wystarczy spojrzeć na blok A3 w poprzednim pocie dot. DJ), dlatego zdecydowałam się na aplikacje naszywane maszynowo. Efekt mi się podoba, więc już chyba tak zostawię.

A7A7

A8

A8

A9

A9 – mój ulubiony z tej partii – bardzo podobają mi się takie maleńkie bloki szyte metodą paper piecing

A10

A10

A11

A11

Nadal nie wszystko są idealne, ale przecież nie o to (tylko) chodzi. Dla mnie najważniejsza jest frajda z szycia. No a przy okazji ćwiczę cierpliwość i dokładność – trening czyni mistrzem – ostatnie będą już z pewnością idealne 🙂

Pierwsze spotkanie z Dear Jane

Jednym z moich rękodzielniczych planów na cały 2015 rok jest uszycie quiltu Dear Jane wg ksiązki Brendy Papadakis, czyli mojej Baby Jane. Więcej na temat tego projektu można przeczytać na oficjalnej stronie Dear Jane. Projekt spodobał mi się jak tylko o nim usłyszałam. Nie byłam jednak zdecydowana odnośnie kolorystyki – bardzo długo nad nią myślałam i zmieniałam kilkakrotnie. Sprawę „ułatwiał” mi fakt, że w okresie przedświątecznym, kiedy to właśnie analizowałam moje zmienne koncepcje, nie bardzo dysponowałam gotówką pozwalająca kupić mi tkaniny na całość. A wg osób, z którymi konsultowała niezbędne ilości na tak duży projekt – ilość tkaniny musi być niebagatelna, zarówno tej kolorowej, jak i na tło.

Moje pomysły zaczęły się od Rainbow Jane, poprzez batiki na ognistych czerwieniach skończywszy. Koniec końców podeszłam do sprawy od zupełnie innej strony. Przedstawiłam DJ jako projekt na 2015 rok. Zauważyłam, że wiele osób swoje patchworkowe (nie tylko DJ) prace nazywa – postanowiłam więc zacząć od nazwy. Akurat będzie to rok mojego urlopu macierzyńskiego – a więc moja Baby Jane będzie miała nazwę „Pierwszy rok mojego (kolejnego) macierzyństwa”. A z czym kojarzy mi się macierzyństwo? Ze słodyczą i goryczą. Myślę, że wiele nie trzeba tu wyjaśniać, zwłaszcza osobom, które same mają dzieci. Słodkie – jak lukier i gorzkie jak gorzka czekolada. W tym kontekście dobór kolorów wydawał mi się oczywisty i byłam szczerze zdumiona jak bardzo to zestawienie mi się spodobało, mimo, że wcześniej nawet bym o takim zestawieniu nie pomyślała – fuksja i czekolada.

tkaniny

A oto pierwszych 6 bloków, które uszyłam w zeszłym tygodniu.

A1

A1    

A2

A2

A3

A3

A4

A4

A5

A5

A6

A6

Niestety nad aplikacjami (A3) muszę jeszcze popracować. Była to moja pierwsza próba i nie wykluczam, że cały blok uszyję jeszcze raz, jak już nabiorę wprawy