Idzie jesień, czyli o suszeniu ziół na zimę

Jesień kalendarzowa już, co prawda, przyszła, ale ostatnie dni były jeszcze bardzo ciepłe i słoneczne. Dopiero dzisiaj pogoda się popsuła, nad czym bardzo ubolewam, gdyż planowałam mini sesję zdjęciową z moimi 2 cudownymi modelkami (2,5 i 4 lata) w ich nowych sukienkach mojego autorstwa. No cóż, zdjęcia na razie muszą poczekać…

W związku z pogodą właśnie, postanowiłam powoli zacząć przygotowywać mój balkon do zimowego snu. W tym roku był to balkon mniej warzywny a bardziej ziołowy – muszę przyznać, że miałam z niego więcej pożytku niż ze wspomnianego wyżej warzywnego w zeszłym roku. Może kiedyś napiszę o moich doświadczeniach z uprawą na 4 m2 (temat chyba bardziej na wiosnę :)).  Zaczęłam dziś od zrobienia zapasów na zimę – pościnałam trochę oregano i tymianku, powiązałam w pęczki i powiesiłam do ususzenia.

 

IMG_7852a

Nie mogłam się oprzeć, żeby nie wrzucić tego zdjęcia w wersji czarno-białej – jest bardziej nastrojowe.

Jak zioła wyschną, pościeram je palcami na kartkę papieru.

IMG_7856

I przesypię do słoiczków.

IMG_7859

Powinno starczyć na zimę. Na zdjęciach jest tak mało tymianku, gdyż to końcówka poprzedniej partii. Nie muszę chyba dodawać, że takie samodzielnie wyhodowane i wysuszone zioła nie umywają się do tych sklepowych kupowanych w torebkach. Ich aromat i zapach jest dużo intensywniejszy. Po ścieraniu tej garstki tymianku jeszcze długo czułam jego zapach na palcach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s